Pomysły na drugie śniadanie dla dzieci
30 października 2019
ŚWIADOME ZAKUPY – Jak mądrze wybierać produkty, na co zwracać uwagę czytając etykiety?
12 listopada 2019
Pokaż wszystkie

Metamorfozy dietetyczne-Małgorzata

odchudzanie z dietetykiem

metamorfozy rzeszow

Metamorfozy Dietetyczne – Małgorzata

Pani Małgorzata – 65 kg masy ciała !!!

Pani Małgorzata trafiła do naszej poradni po wielu próbach szukania pomocy w innych miejscach – niestety bezskutecznie. Wyczułam, że traktuje tę wizytę jako „ostatnią deskę ratunku”. Na szczęście okazało się, że jest w pełni świadoma jakie zmiany musimy wprowadzić i jak najbardziej była na to gotowa.

Realizowała dietę bardzo dokładnie, bez wymówek – miała swój cel i była w pełni zdeterminowana. Na początku zaczęłyśmy od wprowadzenia, oprócz diety, lekkiej aktywności fizycznej, dostosowanej do możliwości pacjentki, ale po zrzuceniu kilkunastu kilogramów, kiedy pacjentka zobaczyła, że dieta – czyli nowy styl życia – jak najbardziej jej odpowiada i ta zmiana będzie wprowadzona na stałe, przyszedł czas na zmianę aktywności.

Przy zrzucaniu dużej ilości kilogramów musimy pamiętać, że odpowiednio dobrana aktywność fizyczna nie tylko pomoże nam w odchudzaniu, ale jest wręcz niezbędna do ujędrnienia skóry i ciała. Tutaj z pomocą przyszedł trener personalny Piotr Wiśniowski „fit wiśnia” z Przemyśla. Dobrał indywidualny trening dostosowany ni e tylko do potrzeb, ale i możliwości pacjentki.

 


Dzięki indywidualnemu podejściu zarówno dietą jak i treningami oraz pełnemu zaangażowaniu i chęci zmian Pani Małgorzaty możemy pochwalić się świetnym wynikiem!

 

 

metamorfozy rzeszowA co o swojej metamorfozie mówi sama Pani Małgorzata:

 

Serenity Prayer– Reinhold Niebuhr (1892-1971)
God grant me the serenity
to accept the things I cannot change;
courage to change the things I can;
and wisdom to know the difference.

Jak często słyszeliście od różnych ludzi: życie zaczyna się po trzydziestce, po czterdziestce albo po pięćdziesiątce? 🙂 Fajnie jest coś zaczynać od nowa, ale… na początek powiem Wam kiedy zaczyna się powolny koniec życia. Otóż po setce… kg na wadze… stajecie i widzicie: najpierw 100, przeżywacie mały szok: trzycyfrowy wynik??? Może waga się zepsuła??? Za jakiś czas widzicie 110… 115… 120… etc. i wtedy chowacie wagę i już na nią nie stajecie… Jak wygląda wtedy życie? To akurat doskonale znam z autopsji. Mnóstwo ograniczeń, brak poczucia wolności, świat robi się jakiś taki ciasny: w autobusie, na ulicy, w pociągu, w wannie, w łóżku… ciężko się schylić, trudno się podnieść, ciężko się samemu dokładnie umyć, ubrać, bo ręce jakieś takie za krótkie się robią, na grillu u znajomych ze strachem patrzycie na ogrodowe krzesła, które mogą się pod Wami złamać… niewybredne komentarze obcych ludzi na Wasz widok… znacie to? Ja tak.

metamorfozy-odchudzanieA ubrania? W sklepie nie kupowałam ubrań tych, na które miałam ochotę, tylko te, w które byłam w stanie się zmieścić… Czy mi się podobały??? Po prostu przestałam patrzeć w lustro… znajdowałam dziesiątki powodów, żeby nie chodzić na imprezy, spotkania ze znajomymi… szczególnie z tymi, którzy mnie długo nie widzieli…

Próbowałam różnych rzeczy. Były: diety cud, leczenie farmakologiczne u diabetologa, chodzenie z kijami, wizyta u bariatry z nadzieją, że może tam pomogą, ale tam standardowo wszystkie „grubasy” są kierowane od razu na stół, a na leczenie operacyjne nie miałam najmniejszej ochoty… Były też wizyty w poradniach dietetycznych, które ODCHUDZAJĄ różnymi suplementami… z takimi nie chciałam współpracować. Wszelkie „diety cud” mam już za sobą i wiem, że kończą się zawsze efektem jojo. Temat mojej tuszy i schudnięcia stał się dla mnie tabu. Nie, żebym przestała chcieć, albo żebym zrezygnowała. Zaczęłam myśleć, że to jest niemożliwe…

I wtedy dowiedziałam się o poradni Vital. Z moim mężem pracowała Pani, która jest pacjentką p. Pauliny, i która osiągnęła świetne wyniki… Świadomie piszę PACJENTKĄ, a nie np. podopieczną, ponieważ wg mnie w poradni Vital nie tylko odchudza się ludzi, ale również leczy się otyłość. Zadzwoniłam, umówiłam się na wizytę, zrobiłam zalecone badania ( przy tej okazji okazało się, że mam niedoczynność tarczycy i hashimoto) i poszłam cała zestresowana na pierwszą wizytę. No zestresowana, bo nie wiedziałam jeszcze co mnie tam czeka.

W poradni zobaczyłam same młode, ładne i szczupłe dziewczyny i pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy: Czy one będą w stanie mnie zrozumieć? Po rozmowie z p. Pauliną wiedziałam już, że tak. Pełny profesjonalizm. Szczera rozmowa i szczegółowy wywiad nt. zdrowia, sposobu odżywiania, trybu życia, etc., bez owijania w bawełnę, bez zabawy w eufemizmy, ale też beż poniżania, potępiania i oceniania. Dieta została dopasowana do mnie; do moich potrzeb. Dostosowana do moich schorzeń, wyników badań, a przede wszystkim moich preferencji smakowych . Rozpoczęłam ją 6 września 2018 r. To jest właśnie symboliczna data, kiedy zmieniłam swoje życie.

odchudzanie z dietetykiemKiedy waga trochę spadła, dołączyłam do diety regularną i bardziej wzmożoną aktywność fizyczną, czyli 2 razy w tygodniu treningi u p. Piotra, który do dzisiaj jest moim trenerem personalnym. Początki nie były łatwe, ale Piotr (podobnie jak Paulina) jest profesjonalistą i potrafi dobrać ćwiczenia do każdego człowieka i stopnia jego sprawności fizycznej. I wiecie co? Bardzo polubiłam ten wysiłek, bo mój trener potrafi mnie odpowiednio motywować, jest cierpliwy, wymagający, nie odpuszcza, ale też nie ocenia i nie krytykuje. Kiedy wychodzę z treningu, mimo zmęczenia, mam więcej energii i jestem pozytywnie nastawiona do całego świata.
Przez ten rok nigdy nie byłam głodna, nie czułam się w żaden sposób pokrzywdzona, czy ograniczona. Potrawy są bardzo smaczne i zróżnicowane. W mojej diecie nie brakuje potraw tajskich, chińskich, indyjskich, marokańskich, polskich, właściwie dostaję przepisy na wszystko, na co mam ochotę. Nie mam już podwyższonego cukru, cholesterol mam wzorcowy – lekarz był zaskoczony, że bez lekarstw się udało. Chodziłam i chodzę na imprezy (wesela, Andrzejki, ostatki, prywatki, grille u znajomych, itp.), często goszczę rodzinę i znajomych u siebie, po drodze były święta Bożego Narodzenia i Wielkanocne… i wierzcie mi… moja waga przez ten czas nigdy się nie powiększyła, przeciwnie, zawsze był ubytek. Wystarczy się stosować do zaleceń, być zdyscyplinowanym i konsekwentnym w działaniu.

W tej chwili jestem na etapie stabilizacji, po to, aby mój organizm przyzwyczaił się do nowej wagi, żeby w przyszłości uniknąć efektu jojo. Być może za jakiś czas (np. pół roku, a może za rok) podejmę decyzję, że chcę zgubić jeszcze parę kilogramów, a być może pozostanę przy tym co mam teraz. Dzisiaj jeszcze tego wiem, ale wiem z pewnością, że nie wrócę już do tego co było. Nigdy więcej trzycyfrowego wyniku na wadze…:)metamorfozy dietetyczne

metamorfozy-rzeszowRegularny wysiłek fizyczny sprawia, że moje ciało jest jędrniejsze i sprawniejsze fizycznie. Mogę znacznie więcej niż rok temu – przedtem miałam problemy ze zwykłym chodzeniem, wstawaniem z łóżka, ubieraniem butów, a teraz potrafię dobiec do autobusu, a niedawno na urlopie pierwszy tydzień pływałam na żaglach po Bałtyku, a przez następny tydzień jeździłam na rowerze po pięknej duńskiej wyspie. Ja na rowerze, po 35 latach; i jakoś dałam radę. Ostatnio jeden z moich znajomych (żebyście widzieli jaki miał wzrok, kiedy mnie zobaczył 🙂 ) powiedział mi, że to trochę tak jakbym się drugi raz urodziła. I coś w tym jest.

Dostałam drugą szansę i nie chcę jej zmarnować. Wiem, że nie osiągnęłabym tego bez p. Pauliny i poradni Vital, ani bez p. Piotra i jego „Fit Wiśni” i za to szczerze im dziękuję.

Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia.

Małgośka 🙂

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij